Loading...
Loading...

„Lęk” w Szkole Wajdy

We wtorek, 19 kwietnia, w Szkole Wajdy, odbyło się czytanie performatywne scenariusza pt. „LĘK” autorstwa Moniki Sobień, absolwentki Programu Scenariuszowego „Script” 2015/2016.

Przyszłam tutaj z zalążkiem pomysłu, który bardzo szybko okazał się nietrafiony. Zostałem jednak pokierowana przez wykładowców, przez tę znakomitą grupę ludzi, i dzisiaj mam pełny scenariusz. Wymaga on jeszcze pewnych prac, ale już teraz mogę powiedzieć, że jest dobry i poruszający – zdradziła wczoraj autorka „Lęku”.

Sławomir Fabicki, wykładowca w Szkole Wajdy, twórca głośnego „Z odzysku”, zaprosił do przeczytania tekstu Sobień takich artystów sceny i ekranu, jak jedną z czołowych polskich aktorek, Magdalenę Cielecką. Tegoroczną laureatkę Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego, Martę Nieradkiewicz. Tomasza Włosoka, który niedawno z powodzeniem wystąpił u Macieja Pieprzycy, w mocnym „Jestem mordercą”. A także Paulinę Komendę, młodą aktorkę występującą na deskach Teatru Ochoty oraz 6. Piętro oraz Wojciecha Wachudę, grającego w Teatrze Powszechnym im. J. Kochanowskiego w Radomiu.

Piątka wykonawców i zapełniona gośćmi sala wykładowa przed nimi. Trochę ponad półtorej godziny żywego tekstu i pierwsze jego zderzenie z publiczność. Ale o to, między innymi, tutaj chodzi, co podkreśla reżyser przedsięwzięcia, Sławomir Fabicki – To jest niezwykłe, że jesteśmy w stanie doprowadzić od pomysłu, poprzez treatment, napisanie scenariusza, do momentu, kiedy możemy zobaczyć i usłyszeć tych wspaniałych aktorów, czytających ten script. Dzięki temu mamy okazję sprawdzić, jak emocje, które próbowaliśmy zaszczepić w tym scenariuszu, przenikają na widzów. To jest naprawdę coś wyjątkowego. Coś, co się rzadko zdarza w szkołach filmowych, a jest ciekawe nie tylko dla samego scenarzysty, ale też dla reżyserów, którzy tutaj przychodzą i się temu przyglądają.

Lęk” to historia dwóch sióstr. Obie wyruszają w podróż, podczas której będą musiały zmierzyć się z rzeczywistością, w jakiej nagle się znalazły. Odpowiedzieć sobie na kilka pytań, wreszcie stanąć twarzą w twarz z czekających na nich najbliższą przyszłością. – To bardzo ciekawa propozycja i to z różnych względów. Historia jest dość kameralna, oscylująca wokół dwóch bohaterek. Ale też bardzo gęsta. Opowieść dotyczy problemu dziś bardzo powszechnego, czyli choroby nowotworowej. Przez fakt, że jest to w tak gęsty sposób napisane, kiedy jest tyle napięcia między dwiema bohaterkami, nie trzeba zbyt wiele nadbudowywać wokół. Myślę, że jest to bardzo dobry materiał na zrealizowanie niezwykle esencjonalnej historii o emocjach i o strachu – opowiada Magdalena Cielecka.

Razem z Martą Nieradkiewicz zgadzają się też, co do kwestii, czym jest i co daje czytanie performatywne. Obie zwracają uwagę na fakt, że ten zabieg pozwala inaczej spojrzeć na tekst samemu scenarzyście. – Autor scenariusza ma dzięki temu możliwość spotkania z żywą materią. Mogę sobie wyobrazić, że jemu te wszystkie głosy dźwięczą w głowie. Tymczasem teraz staje on przed żywym człowiekiem, który mu ten tekst materializuje. Ta otwartość, to spotkanie, może przynieść rezultaty zarówno z jednej, jak i drugiej strony – wyjaśnia Nieradkiewicz. – Wyobrażam sobie, że scenarzysta, kiedy pisze tekst, słyszy tylko siebie. Kiedy jednak usłyszy go z ust aktorów, podczas czytania, niewątpliwie zmienia to jego percepcję – dodaje też Cielecka.

Czytanie performatywne w Szkole Wajdy nabiera tempa. Rośnie zainteresowanie, i jak się okazuje pomysł naprawdę się sprawdza. Przed nami kolejne. Kiedy? To jest proces, więc termin nie jest jeszcze znany. Ale będą na pewno. Równie ciekawe, intrygujące i przede wszystkim stanowiące próbę, jak scenariusz jest słyszany, zanim stanie się oglądany. Czekamy, zatem na następne. A za wczorajszy wieczór serdecznie dziękujemy autorce, aktorom, reżyserowi oraz wszystkim przybyłym we wtorkowy wieczór gościom.